AKTUALNOŚCIMiastoPowiatSportRozrywka i kulturaNaukaTurystykaNa SygnaleKącik PrasowyPrzetargi i komunikatyWybory

"Obawiam się, że sytuacja jest rozgrywana politycznie" - rozmowa z senator Ewą Matecką

Kącik Prasowy

Senator Ewa Matecka w obszernym wywiadzie tłumaczy bieżącą sytuację w walce z epidemią.

- W obliczu kryzysu związanego z pandemią, dociera do nas taki szum informacyjny, że łatwo o dezorientację. Jak Pani ocenia działania rządu w obliczu zagrożenia.

Ewa Matecka: Działania niestety są mocno spóźnione i w wielu obszarach dostrzec można wyraźne zaniedbania. Przede wszystkim w Polsce wykonuje się minimalną i zdecydowanie niewystarczającą liczbę testów w porównaniu z innymi krajami UE. Jest to działanie wbrew wskazaniom Światowej Organizacji Zdrowia, która wielokrotnie podkreślała, że tylko dzięki powszechnym testom możliwa jest realna diagnoza sytuacji. Istnieje zatem podejrzenie, iż w rzeczywistości osób zakażonych jest nieporównanie więcej, a łagodny przebieg choroby, zwłaszcza u dzieci powoduje, że liczne przypadki mogą nawet nie być zgłoszone. Brak powszechnego dostępu do testów jest bardzo ryzykownym eksperymentem na ludziach, a jego konsekwencje trudno dziś przewidzieć. Wszyscy eksperci, lekarze i osoby odpowiedzialne na pierwszej linii za walkę z epidemią apelują nie tylko o testy, ale także o sprawne ich przeprowadzanie, aby wyniki można było otrzymać możliwie najszybciej, a nie, jak do tej pory, po kilku dniach. To wiąże się z koniecznością uruchomienia dodatkowych laboratoriów diagnostycznych. W krajach, w których udało się opanować już epidemię, podjęto właśnie takie kroki. Czyli podsumowując, zgodnie z zaleceniami WHO, konieczne są testy, testy i jeszcze raz testy!

Ponadto poważny problem dotyczy dziś również wyposażenia personelu medycznego w środki ochrony osobistej i specjalistyczne testy. Przypomina to ponurą groteskę, kiedy z jednej strony stać nas rzekomo na wielomiliardowe przedsięwzięcia w rodzaju budowy gigantycznego lotniska czy (nieuzasadnionego ekonomicznie) przekopu Mierzei Wiślanej, z drugiej samorządy muszą apelować do mieszkańców o zbiórkę na rzecz szpitala, a niezbędny sprzęt i zwykłe maseczki ochronne kupują dla personelu sponsorzy lub szyją osoby prywatne. Również organizacje pozarządowe, takie jak WOŚP wyręczają dziś państwo w jego obowiązkach. Kiedy jeszcze w styczniu, po pierwszych niepokojących doniesieniach z Chin w Unii Europejskiej wszystkie kraje przystąpiły do przetargu na zakup testów i środków ochrony osobistej, jedyna Polska tego nie uczyniła. Słyszeliśmy za to zapewnienia, że sytuacja jest pod kontrolą i nic de facto nam nie grozi.

- Ze strony rządowej płynęły jednak sygnały uspokajające….

EM: To uczyniło sytuację jeszcze bardziej niebezpieczną, bowiem uśpiło na jakiś czas czujność społeczeństwa, które nie uświadamiało sobie prawdziwych rozmiarów zjawiska. Ten brak świadomości przypadł na najbardziej niebezpieczny okres. Brak rzetelnej informacji, podawanie wybiórczych danych i pomijanie wielu istotnych dla powszechnego bezpieczeństwa faktów to bardzo niebezpieczna manipulacja. Można bez ryzyka przesady stwierdzić nawet, że to igranie z ludzkim życiem.

- Czym tłumaczy pani ten chaos informacyjny?

EM: Obawiam się, że sytuacja jest rozgrywana politycznie z perspektywą zbliżających się wyborów prezydenckich w tle. Ta nadzwyczajna sytuacja sprzyja Andrzejowi Dudzie, który jeździ po kraju i kontynuuje kampanię pod pozorem troski o kraj. Niczemu jednak takie jałowe wizyty nie służą poza podbijaniem wyników sondaży. Dodajmy, że pozostali kandydaci – rozumiejąc powagę sytuacji - ograniczyli swoje działania do minimum, nie chcąc tym samym narażać Polek i Polaków na niepotrzebne ryzyko. Walka z wirusem to nie walka wyborcza.

- A co z działaniami rządu dla przedsiębiorców, czy mogą okazać się lekarstwem na kryzys?

EM: Przedsiębiorcy zdecydowanie krytykują rządowe rozwiązania, które jedynie odraczają płatności i przesuwają kumulację problemów o maksymalnie kilka miesięcy, lecz żadnego problemu nie likwidują. Natomiast proponowanie firmom pożyczki w wysokości 5 tysięcy złotych duża część przedsiębiorców traktuje jako jawny afront, zwłaszcza w obliczu kosztów, jakie ponosić muszą choćby z tytułu obowiązkowego utrzymania zatrudnienia w okresach przestoju. Kwota, jaka z tego tytułu trafia do budżetu państwa jest przecież nieporównywalnie większa niż suma proponowanej pożyczki. Rządowa „tarcza antykryzysowa” nie jest realną pomocą, taką jak np. w Niemczech czy nawet na Węgrzech, a jedynie z przesunięciem w czasie kumulujących się obciążeń. Ponadto, jak wyliczają eksperci, pomoc płynąca do firm to w rzeczywistości niewiele ponad 60 miliardów a nie 212 miliardów, jak głosi propaganda rządowa. Większość funduszy, na które wskazuje rząd, nie ma w ogóle określonego precyzyjnie źródła finansowania.

- Czy senat zamierza się w takim razie włączyć w walkę z kryzysem wywołanym pandemią?

EM: Senat dawno się już w nią włączył. Uchwaliliśmy niezbędne poprawki do rządowej specustawy, które zawierają bardzo ważne dla obywateli rozwiązania. Mają one między innymi chronić rodziców dzieci nieuczęszczających do szkoły, osoby zatrudniane na różnych zasadach, pracodawców, jak również pracowników służby zdrowia. Mimo że senatorowie Prawa i Sprawiedliwości starali się nie dopuścić do wprowadzenia tych korekt - zrywając kworum, a następnie głosując przeciw - udało się nam przegłosować istotne propozycje zmian i to na długo przed pojawieniem się planu rządowego. Co więcej, gdyby udało się je wcielić w życie, byłaby to realna pomoc, a nie odsuwanie w czasie widma bankructwa czy kłopotów z płynnością finansową, ale również wsparcie dla ogólnego poczucia bezpieczeństwa, zwłaszcza w służbie zdrowia.

W zmianach proponowanych przez nas znalazły się między innymi zapisy o tym, że pracodawca może kontrolować swoich pracowników podczas pracy zdalnej. Może wymagać od nich informacji o tym czy przebywali w ostatnim czasie w miejscu zagrożonym zakażeniem COVID-19. Zasiłek opiekuńczy w świetle naszych poprawek przysługiwałby również rodzicom dzieci starszych niż ośmioletnie, a konkretnie do ukończenia 15. roku życia przez cały okres zamknięcia placówek oświatowych. Zapisano także gwarancję wypłaty wynagrodzenia dla pracowników zawieszanych firm. 50% tych kosztów miałby pokrywać budżet państwa. Proponowaliśmy także, aby pracodawca mógł uzyskać decyzję zawieszeniu działalności przedsiębiorstwa w przypadku problemów kadrowych, a przedsiębiorcy, którzy poniosą szkody wynikłe z działania władz publicznych w obliczu przeciwdziałania COVID-19, mogliby dzięki nowelizacji ustawy otrzymać rekompensatę od państwa. Jak dotąd jednak, Sejm nie zaczął nawet procedować tych poprawek. Nieustannie zwracamy się więc z apelem do Marszałek Sejmu, aby ustawa jak najszybciej trafiła pod obrady. Proponowane przez nas rozwiązania nie mają charakteru politycznego, lecz pragmatyczny, zgodny z oczekiwaniami społecznymi. Dlatego absolutnie niezrozumiałe wydaje się nazywanie nas „totalną opozycję” przez tych, którzy przyjmują postawę totalnej negacji.

Dodać należy również, że nasi koledzy i koleżanki z Koalicji Obywatelskiej pracują również w Sejmie nad korzystnymi dla obywateli uregulowaniami. Pozostaje tylko pytanie, czy większość sejmowa zechce nasze propozycje poprzeć, a nie wyłącznie pozorować działania pomocowe dla małych i średnich przedsiębiorstw. Wierzymy jednak, że presja ma sens, jeśli tylko wspierają ją oprócz parlamentarzystów sami przedsiębiorcy, którzy najboleśniej odczuwają brak realnego wsparcia ze strony rządzących.

- A jak według Pani powinna zostać wykorzystana pomoc z Unii Europejskiej

EM: Przede wszystkim nie powinna zostać zmarnotrawiona na pozorne działania. To suma ponad siedmiu miliardów euro, czyli około 32 miliardów złotych, które najlepiej potrafiłyby rozdysponować samorządy. Wtedy będziemy mieli pewność, że wsparcie zostanie przekazane tam, gdzie jest ono naprawdę niezbędne. Odpowiednia pula środków powinna także trafić bezpośrednio do właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw, które stanowią filar gospodarki. Jak dotąd nie znamy struktury rozdysponowania unijnych pieniędzy przez rząd.

- To bardzo surowa ocena. Czy widzi Pani jakieś wyjście z tego impasu?

EB: Być może wyjściem byłoby przesunięcie terminu wyborów, jak zrobiono to we Francji, Szwajcarii czy Niemczech. Wówczas działania władz nie będą musiały uwzględniać efektu sondażowego i być może stworzy to szansę realnej dyskusji, prowadzącej do sensownych rozwiązań. Obecnie sytuacja bardziej może przerażać niż uspokajać każdego uważnego obserwatora sceny politycznej.

REKLAMA
Darek Potasznik

Udostępnij:


Komentarze

jaro
Po takim wywiadzie wcale się nie dziwię dlaczego PIS wygrywa od lat wszystkie wybory. Przecież oni nie muszą nawet robić kampanii wyborczej, wystarczy kilka takich wywiadów jak ten Pani Mateckiej i mają kolejne punkty za darmo. Brawo opozycja

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

AKTUALNOŚCI

KALENDARZ WYDARZEŃ

31
Wtorek
Marzec 2020
Marzec
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
242526272829
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
12345
imieniny:
Balbiny, Kamila, Kornelii