Protesty wyborcze w wyborach do Senatu

Wybory

Całą Polskę obiegła wiadomość o złożeniu przez Prawo i Sprawiedliwość protestów wyborczych w 6 okręgach do Senatu, w tym również w okręgu nr 95 obejmującym powiaty ostrowski, ostrzeszowski, kępiński i krotoszyński. Jakie idą w ślad za tym konsekwencje?

Złożenie protestu wyborczego nawet uzasadnionego, nie zawsze a nawet rzadko, prowadzi do unieważnienia wyborów. Ostatni raz taki przypadek miał miejsce w roku 2005, ale o tym później.

Zgodnie z przepisami, w proteście wyborczym należy sformułować konkretne zarzuty wskazujące, jakie przepisy kodeksu wyborczego i w jaki sposób zostały naruszone, albo jakie przestępstwo przeciwko wyborom zostało popełnione. Aby protest mógł zostać uznany za uzasadniony wnoszący go powinien przedstawić lub wskazać konkretne dowody, na których opiera swoje zarzuty. W opinii wielu ekspertów sam fakt stwierdzenia określonej liczby głosów nieważnych nie jest uzasadnieniem, ani tym bardziej dowodem na popełnienie przestępstwa wyborczego. Jak wiadomo wielu wyborców w sposób świadomy korzysta z prawa do oddania głosu nieważnego np. gdy żaden z kandydatów nie spełnia ich oczekiwań.

Głosy nieważne, to takie w których na karcie do głosowania postawiono „x” przy więcej niż jednym kandydacie lub nie postawiono żadnego znaku „x”. Trudno doszukać się przestępstwa wyborczego w tzw. pustych kartach, gdyż musiałoby ono polegać na usunięciu znaku „x” postawionego przez wyborcę. Teoretycznie można dokonać przestępstwa dopisując drugi „x” do ważnego głosu. Musiałby jednak dokonać tego członek Obwodowej Komisji Wyborczej w trakcie liczenia głosów, co w praktyce jest niezwykle trudne , a do przeprowadzenia na masową skalę praktycznie niemożliwe.

 

W protokole PKW z wyborów do Senatu w okręgu nr 95 czytamy:

Liczba głosów nieważnych wyniosła 6 221, co stanowi 3,79% ogólnej liczby głosów, w tym:

1) liczba głosów nieważnych z powodu postawienia znaku „x” obok nazwiska dwóch lub większej liczby kandydatów 1 471;

2) liczba głosów nieważnych z powodu niepostawienia znaku „x” obok nazwiska żadnego kandydata 4 750;

Przypomnieć należy, że różnica głosów między Ewą Matecką, a Łukaszem Mikołajczykiem wyniosła 2.304.

Czy powyższe fakty mogą uzasadniać złożenie protestu? Na to pytanie odpowie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego.

 

W wydanym oświadczeniu Ewa Matecka uspokaja swoich wyborców:

Serdecznie dziękuję za wszystkie głosy poparcia i troski, jakie docierają do mnie z Państwa strony w związku z wnioskiem partii rządzącej o ponowne przeliczenie głosów w naszym okręgu wyborczym. Chciałabym uspokoić Państwa, zwracając uwagę na fakt, że głosów nieważnych (będących podstawą tego wniosku) oddano tu mniej niż cztery lata temu. Wszelkie dane przemawiają więc za tym, aby uznać Państwa wybór jako ostateczny i niepodważalny, a prawo do ponownego przeliczenia głosów jest prawem demokracji i nie można nikomu zabronić powoływania się na nie.

Raz jeszcze dziękuję, że myślicie Państwo o mnie w takich momentach. Przekonuję się dzięki Wam ponownie, że podobne odruchy solidarności międzyludzkiej są w naszej niełatwej rzeczywistości wartością największą.

 

A jak wyglądały protesty wyborcze w minionych latach?  

Po wyborach do Sejmu i Senatu RP przeprowadzonych w roku 2015 do Sądu Najwyższego wpłynęło 77 protestów wyborczych, z czego za zasadne w całości lub części sąd uznał 27. Sąd Najwyższy po ich rozpatrzeniu uznał, że żadne ze stwierdzonych nieprawidłowości nie miały wpływu na wynik wyborów.

Po wyborach parlamentarnych z roku 2005 sąd otrzymał 136 protestów, ale tylko 20 z nich okazało się zasadnych. Sąd Najwyższy uznał, że jeden z zarzutów mógł mieć wpływ na wynik wyborów i unieważnił wybory do Senatu RP w okręgu częstochowskim. Powodem był fakt, że na kartach do głosowania w tym okręgu nie wydrukowano nazw komitetów wyborczych kandydatów na senatorów. Powtórne głosowanie nakazane przez sąd odbyło się w styczniu 2006 roku.

Darek Potasznik

Udostępnij:


Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz