„Koalicja Zgody” w powiecie?

Wybory

Czy w powiecie ostrowskim powstanie „Koalicja Zgody” skupiająca szerokie grono radnych, ze starostą Pawłem Rajskim na czele?

Trzy tygodnie po wyborach samorządowych nadal nie wiemy kto będzie sprawował władzę w powiecie ostrowskim. Przypomnijmy, że Koalicja Obywatelska zdobyła w Radzie Powiatu 11 miejsc, Prawo i Sprawiedliwość – 8, Przyjazne Miasto i Powiat B. Klimek – 5, a PSL – 3. Taki rozkład mandatów sprawił, że możliwych układanek koalicyjnych puzzli jest całkiem sporo.

Gdyby patrzeć wyłącznie przez pryzmat lokalny, oczywistą wydaje się kontynuacja koalicji PO-PiS, czyli obecnie KO-PiS. Ugrupowania te uzyskały największe poparcie wyborców, a co za tym idzie taka koalicja, podobnie jak w minionej kadencji, dysponowałaby stabilną większością w Radzie. Nie bez znaczenia jest fakt, że przez 8 ostatnich lat ostrowianie i ostrowianki mogli być zadowoleni ze współpracy na płaszczyźnie lokalnej PO i PiS-u. Przyniosła ona wymierne efekty, zaś ulubione hasło starosty Pawła Rajskiego „Zgoda buduje” nie było pustym hasłem.

Koalicja taka wzbudza jednak sporo kontrowersji. Negatywne stanowisko w tej kwestii wyrazili w liście otwartym „Ostrowscy Spacerowicze” – opozycja uliczna powstała na fali ogólnopolskich protestów w obronie sądów. Rozwiązanie to byłoby najbardziej kłopotliwe dla władz Platformy Obywatelskiej, która wyraźnie zadeklarowała, że żadnych koalicji z PiS-em tworzyć nie będzie oraz że jej naturalnym koalicjantem pozostaje Polskie Stronnictwo Ludowe.

„Naturalna” koalicja KO-PSL również w powiecie ostrowski byłaby możliwa. Kłopot w tym, że choć miałaby błogosławieństwo partyjnych władz, to dysponowałaby minimalną większością (1 radnego). O stabilności 1-osobowej większości mogliśmy się już przekonać na przykładzie Rady Miejskiej minionej kadencji, kiedy to dwukrotnie mieliśmy do czynienia z „letnimi przesileniami” i zmianą układu sił w radzie. W powiecie takie przesilenia wiązałyby się ze zmianą starosty, czyli de facto rewolucją w Starostwie.

Można by pójść dalej i zaprosić do takiej koalicji Przyjazny Powiat. Formalnie to bezpartyjny komitet, choć łatwo znaleźć w nim osoby, które partyjne szyldy schowały na czas wyborów, a szyldy te pochodzą od lewa do prawa. Ugrupowanie to teoretycznie ma szeroką zdolność koalicyjną, aczkolwiek można odnieść wrażenie, że projekt „Przyjazny Powiat” obliczony jest na kolejne wybory i w obecnej kadencji rola opozycji jego członkom raczej odpowiada.

Egzotyczna koalicja PiS-PP-PSL arytmetycznie również jest możliwa, ale skupia w sobie wszystkie wady wcześniej zaprezentowanych rozwiązań, a jedynym jej spoiwem byłoby „anty-KO” oraz chęć przejęcia władzy. Władzę jednak i to wiele stabilniejszą, każde z powyższych ugrupowań może współsprawować bez tego typu politycznych szpagatów.

W tej sytuacji najbardziej optymalną układanką może się okazać połączenie „tego co było” z tym „co być powinno”, czyli szeroka koalicja KO-PiS-PSL. Doproszenie do dotychczasowej koalicji PSL-u może pomóc w przekonaniu władz Platformy do zaakceptowania lokalnego sojuszu z PiS, a kładąc na szalę „lokalny patriotyzm” powinno również ułagodzić stanowisko ostrowskiej opozycji ulicznej. Aczkolwiek nie można wykluczyć, że jeśli Pawłowi Rajskiemu nie udałoby się przekonać władz partii do tego rozwiązania, to radnym PO groziłoby wykluczenie z partii. Tak drastyczne rozwiązanie dla lokalnych struktur Platformy mógłby się jednak okazać „strzałem w stopę”.

Z punktu widzenia mieszkańców powiatu ostrowskiego, szczególnie tych, którzy wzięli czynny udział w Wyborach Samorządowych, taka szeroka „Koalicja Zgody” byłaby rozwiązaniem najbardziej pożądanym, choć prawdopodobnie jedynym tego rodzaju w całej Polsce. Czy jednak staroście Pawłowi Rajskiemu uda się skutecznie powiązać wszystkie koalicyjne sznurki? O tym przekonamy się na poniedziałkowej sesji nowej Rady Powiatu.

Darek Potasznik

Udostępnij:


Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz