Koszykarze BM Stali przegrali na własnym parkiecie ze Spójnią Stargard 80:85 komplikując swoją sytuację w tabeli Energa Basket Ligi.
Jeszcze kilka tygodni temu ostrowianie znajdowali się na czele EBL i paradoksalnie właśnie w momencie gdy Stal została liderem, nastąpił w zespole kryzys, którego jak na razie podopiecznym Andrzeja Urbana nie udało się przezwyciężyć.
Wydawało się, że domowy mecz ze Spójnią może być nowym otwarciem ostrowian. Stal przystąpiła do niego z nowo pozyskanymi zawodnikami: Markusem Lonćarem i Michałem Michalakiem. Ten pierwszy jednak nie pojawił się na parkiecie, a drugi przez blisko 21 minut gry zaliczył 7 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty.
Przez długi czas nic nie wskazywało na niespodziankę w czwartkowym meczu. Co prawda pierwsza kwarta była dość wyrównana, jednak Stal przez większość czasu utrzymywała kilkupunktową przewagę prowadząc po 10 minutach 25:24. W drugiej kwarcie goście nieco postraszyli, kiedy to przy wyniku 32:26 zaaplikowali Stali 8-punktową serię i objęli prowadzenie (32:34), ale odpowiedź ostrowian była błyskawiczna i niespełna trzy minuty później żółto-niebiescy prowadzili 41:34. Nieudana ostatnia akcja przed przerwą sprawiła, że po pierwszej połowie Stal prowadziła tylko 48:44.
Początek trzeciej kwarty zdawał się wskazywać, że ostrowianie przejmują kontrolę nad meczem. Celne rzuty duetu Garbacz-Skele przy wsparciu Kuliga i Michalaka dały Stali 10-punktową przewagę po sześciu minutach gry 65:55. W tym momencie jednak nastąpił zwrot w meczu – szybkie ataki gości okazały się ich skuteczną bronią, a wywalczona przez gospodarzy przewaga zaczęła dramatycznie maleć i na pół minuty przed końcem kwarty Stal prowadziła już tylko 67:66. Trafienie Djurisića w ostatniej akcji poprawiło nieco wynik trzeciej kwarty, a gdy na początku kwarty czwartej gospodarze odskoczyli na 74:67 wydawało się, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Tak się jednak nie stało. Seria błędów po stronie Stali jednak „podała tlen” rywalom, którzy tym razem popisali się 11-punktową serią obejmując prowadzenie (74:78), którego nie oddali do końca meczu. Trójka Silinsa na 77:78 co prawda dawała jeszcze nadzieję na powrót Stali do gry o zwycięstwo, ale na gościach nie zrobiła ona większego wrażenia. Niespełna dwie minuty przed końcem meczu ostrowianie przegrywali już 77:83, a trafienie za trzy Garbacza okazało się ostatnim po stronie gospodarzy.
Porażka ze Spójnią sprawiła, że Stal praktycznie straciła szanse na walkę o fotel lidera i wypadła z pierwszej trójki, zaś jej przewaga nad kolejnymi drużynami stopniała na tyle, że ostrowianie nie mogą być pewni zakończenia rundy zasadniczej w TOP-4.
Warto wspomnieć, że jeszcze przed rozpoczęciem czwartkowego meczu doszło do kontrowersyjnej sytuacji - ze względu na problemy zdowotne halę opuścił jeden z zawodników Spójni, co sprawiło że zespół gości nie spełniał regulaminowego wymogu posiadania w składzie 7 zawodników z Polski. Mimo potencjanego walkowera dla Stali zapadła decyzja o rozpoczęciu meczu, jednak w najbliższych dniach sprawa będzie rozpatrywana przez władze PLK.
BM Stal Ostrów Wielkopolski - PGE Spójnia Stargard 80:85 (25:24, 23:20, 21:22, 11:19)
Stal: Aigars Skele 18, Damian Kulig 11, Jakub Garbacz 11, Ojars Silins 9, Nemanja Djurisić 9 (10 zb), Adonis Thomas 8, Michał Michalak 7, Mateusz Zębski 7.
Spójnia: Barret Benson 31 (11 zb), Courtney Fortson 12, Adam Brenk 11, Karol Gruszecki 11, Ajdin Penava 8, Paweł Kikowski 6, Dominik Grudziński 6, Tomas Śnieg 0.
Fot. Rafał Jakubowicz
Komentarze
Zostaw komentarz