Szczypiorniści Arged KPR Ostrovii raz jeszcze potwierdzili, że są drużyną nieobliczalną. Po bardzo dobrym spotkaniu pokonali na wyjeździe brązowych medalistów z poprzedniego sezonu - Górnika Zabrze 27:26 zdobywając zwycięską bramkę w ostatniej akcji meczu.
Jeśli wziąć pod uwagę, że Ostrovia nie wygrała w tym roku żadnego meczu na wyjeździe, Górnik zaś w rundzie rewanżowej szybko wybił z głów kandydatom do trzeciego stopnia podium marzenia o brązowym medali Superligi, wydawało się że biało-czerwoni jadą do Zabrza „na pożarcie”.
Tymczasem ostrowianie wyszli na parkiet hali „Pogoń” bez respektu dla rywala i od pierwszych minut prowadzili grę bramka za bramkę. Prowadzenie 1:0 w drugiej minucie dał biało-czerwonym Łukasz Gierak. W ósmej minucie przy wyniku 5:5 ostrowianie poszli krok dalej i zdobyli dwie bramki z rzędu, a po trafieniu rywali na 6:7 powtórzyli ten wyczyn odskakując na 6:9. Czas dla trenera Górnika pomógł gospodarzom niewiele, gdyż Ostrovia raz jeszcze na bramkę zabrzan odpowiedziała dwoma golami odskakując na 7:11. Nie lada wyczynem biało-czerwoni popisali się w 26 minucie, kiedy to grając w osłabieniu dołożyli górnikom jeszcze jednego gola powiększając przewagę do 5 bramek (10:15). W końcówce pierwszej połowy zabrakło ostrowianom nieco zimnej krwi. Po stracie dwóch bramek, 2-minutową karę i rzut karny „zarobił” Misiejuk i przewaga biało-czerwonych szybko stopniała do 2 goli (13:15). Sytuację uspokoiła nieco bramka na 13:16 zdobyta przez Szperę, a chwilę później była jeszcze szansa na podwyższenie wyniku. Ostrowianie nie tylko jednak bramki nie zdobyli, ale bramkę stracili i na przerwie zabrzanie przegrywali „tylko” 14:16.
W pierwszych 10 minutach drugiej połowy wydawało się, że Górnik „wbije w parkiet” Ostrovię. Gospodarze zdobyli 4 bramki przy tylko 1 trafieniu biało-czerwonych i wyszli na prowadzenie 18:17. Ostrowianie pokazali jednak charakter – Gierak doprowadził do wyrównania, a chwilę później Marciniak odzyskał prowadzenie dla Ostrovii (18:19). Po okresie gry bramka za bramkę, zabrzanie między 45 a 50 minutą raz jeszcze przypuścili szturm, tym razem zdobywając 5 goli przy tylko 1 trafieniu Ostrovii. Mając najwyższe prowadzenie w meczu 25:22 kibice Górnika odetchnęli z ulgą, ale jak się okazało – tylko na chwilę. Kolejne dwie akcje biało-czerwonych dały im dwie bramki, a wynik 25:24 na blisko sześć minut zatrzymał się w miejscu. W tym czasie gospodarze dwukrotnie odsyłani byli na 2-minutowe kary. Za drugim razem Ostrovia wykorzystała grę w przewadze i doprowadziła do wyrównania. W 59 minucie na gola Górnika szybkim trafieniem na 26:26 odpowiedział Adamski i celem ostrowian było wybronienie ostatniej akcji rywali. Biało-czerwoni akcję defensywną rozegrali z wielką determinacją i po obronie Balcerka wystarczyło im przez kilkanaście ostatnich sekund nie stracić piłki by zdobyć 1 punkt. Trener Nowakowski poprosił jednak o czas i wydał komendę „gramy Islandię!”. No i zagrali. A piłkę do bramki Górnika rzucił Patryk Marciniak lądując chwilę później w objęciach kolegów z drużyny.
Warto przypomnieć, że w listopadzie w równie dramatycznych okolicznościach Ostrovia w Arenie Ostrów pokonała Górnika 25:24.
Górnik Zabrze - Arged KPR Ostrovia 26:27 (14:16)
Górnik: Wyszomirski (9/35 - 26 proc.) - Mauer 5, Tokuda 5, Krawczyk 4, Przytuła 3, Artemienko 3, Baczko 2, Ivanović 2, Ilczenko 1, Kaczor 1, Wąsowski, Molski, Łyżwa, Dudkowski, Rutkowski
Ostrovia: Balcerek (8/32 - 25 proc.), Krekora (4/5 - 80 proc.) - Marciniak 4, Klopsteg 3, Tomczak 3, Wadowski 3, Szpera 3, Gierak 3, Adamski 2, Gajek 2, Misiejuk 1, Wojciechowski 1, Przybylski 1, Szych
Komentarze
Zostaw komentarz