Arged BM Stal remisuje 1:1 ze Śląskiem Wrocław w pierwszej rundzie play-off. W niedzielę w 3mk Arenie Ostrów ostrowianie wygrali pewnie 81:64, choć dopiero w drugiej połowie pokazali pełnię swoich możliwości.
Niedzielny mecz wrocławianie podobnie jak dwa dni wcześniej, rozpoczęli od zdobycia szybkich punktów, tym razem jednak odpowiedź Stali była szybka i mocna. Ostrowianie grając z dużą agresywnością wymuszali błędy rywali aplikując i w ten sposób zdobyli 6 punktów z rzędu prowadząc 6:2. Dobry nastrój ostrowskich kibiców zakłócił fatalny upadek Brembly’ego, po którym zawodnik Stali musiał on opuścić parkiet. Goście tymczasem wykorzystali związaną z tym dekoncentrację w szeregach gospodarzy i dość szybko doprowadzili do remisu 7:7, a później idąc za ciosem uzyskali najpierw 4-punktowe prowadzenie (7:11) by następnie odjechać na 8:15. Nieskuteczność w grze ofensywnej ostrowian przełamał w końcu Durisić jednak nie stało się to impulsem do odrabiania strat, gdyż Śląsk potrafił odpowiadać celnymi rzutami na trafienia Stali i pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 14:19.
W pierwszych minutach drugiej kwarty podopieczni Andrzeja Urbana mozolnie próbowali odrabiać straty nadal jednak mieli spory problem ze skutecznością, marnując również rzuty wolne. Cały ich trud goście zniweczyli jedną akcją przy wyniku 17:21 zdobywając trójkę. Z czasem przewaga Śląska ustabilizowała się w granicach 3-5 punktów. Dopiero przy wyniku 27:31 trójką popisał się Chatman (30:31), ale Śląsk odpowiedział akcją 3+1 i wrocławianie znów prowadzili 5 punktami (30:35). Kolejna ekwilibrystyka w wykonaniu niezwykle aktywnego w tym meczu Chatmana zaowocowała akcją 2+1 (33:35), ale przełamać oporu Śląska ostrowianom się nie udało. Mało tego – ostatnie dwie minuty pierwszej połowy lepiej rozegrali wrocławianie i dopiero przy wyniku 35:44 w ostatniej akcji przed przerwą Chatman raz jeszcze popisał się celnym rzutem ustalając wynik na 37:44.
Pierwsza połowa nie mogła ostrowskich kibiców napawać optymizmem, za bardzo bowiem przypominała piątkowy mecz obu drużyn i trudno było o optymizm bez zmiany sposobu gry Stali.
Ta zmiana nastąpiła po przerwie. Ostrowianie powrócili do agresywnej obrony, a wynik trzeciej kwarty dwójkową akcją otworzyli Chatman z Durisićem. Chwilę później ten pierwszy nie tylko przerwał akcję rywali, ale sfaulowany wykorzystał dwa rzuty wolne po raz kolejny wlewając nadzieję w serca ostrowskich kibiców (41:44). Chwilę później na linii rzutów wolnych stanął Skele i choć wykorzystał tylko 1 z 2 rzutów, to zrehabilitował się w kolejnej akcji zdobywając punkty po indywidualnej akcji i doprowadzając do remisu 44:44. Dobra gra Stali w obronie sprawiła, że pierwsze punkty w kwarcie Śląsk zdobył dopiero po 4 minutach gry, ale odpowiedzią na to trafienie była trójka Gielo po której Stal w końcu odzyskała prowadzenie (47:46). Po trójce Silinsa na 52:46 (15:2 w kwarcie) trener Śląska poprosił o czas, a po przerwie faul i kolejne dwa punkty wywalczył Durisić powiększając przewagę Stali do 8 oczek (54:46). W kolejnych akcjach trafienia Beliauskasa i Sulimy dały Stali 12-punktową (59:47). Przez dziewięć minut trzeciej kwarty Śląsk zdobył w sumie tylko 4 punkty, jednak w ostatniej minucie potrafił dołożyć 3. Mimo to ostatnie słowo i punkty należały do Beliauskas, który w ostatniej akcji rzucił na 61:51.
Pięknie rozpoczął czwartą kwartę Durisić zdobywając szybkie punkty po przechwycie (63:51). Śląsk co prawda nieco poprawił skuteczność w ataku, ale nie na tyle by powstrzymać Stal, której przewaga już w drugiej minucie po rzutach wolnych Gielo wzrosła do punktów 13 (66:53), w czwartej minucie po trójce Silinsa 16 (71:55), a w piątej 18 (73:55). Na niewiele się zdały przerwy dla trenera Rajkovića, gdyż napędzonej Stali udawało się prawie wszystko. Zupełnie niepotrzebnie jednak nerwy poniosły w jednej z akcji Chatmana, który w połowie kwarty otrzymał dwa faule techniczne i musiał opuścić parkiet. I tak jak w pierwszej kwarcie zejście Brembly’ego wybiło z rytmu Stal, tak w czwartej zejście Chatmana pozwoliło Śląskowi złapać nieco wiatru w żagle i w ciągu niespełna dwóch minut odrobić aż 8 punktów (73:63). O czas poprosił trener Urban, by przerwać impas swojego zespołu, a po przerwie sfaulowany Skele uspokoił sytuację zdobywając 2 punkty z rzutów wolnych, a chwilę później kolejne 2 z akcji (77:63). Niestety z parkietu nie z własnej woli zejść musiał również Durisić upadając niefortunnie po faulu rywala. Tym razem jednak nie miało to negatywnych konsekwencji dla żółto-niebieskich, którzy w pełni kontrolowali przebieg gry wygrywając ostatecznie 81:64.
Ciesząc się zwycięstwem Stali należy pamiętać, że przewagę własnego parkietu po wygraniu pierwszego meczu ma jednak Śląsk i w przyszłym tygodniu ostrowianie muszę wygrać przynajmniej 1 z 2 meczów we Wrocławiu by na ewentualny piąty mecz powrócić do 3mk Areny Ostrów.
Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski – Śląsk Wrocław 81:64 (14:19, 23:25, 24:7, 20:13)
Fot. Rafal Jakubowicz
Komentarze
Zostaw komentarz