Takie zwycięstwa smakują wybornie. Po ciężkim boju szczypiorniści Rebud KPR Ostrovii pokonali Netland MKS Kalisz 31:30. Pierwsze zwycięstwo w sezonie, 1 bramką, nad rywalem zza miedzy to najlepszy przepis na wyborne danie dla kibica...
Choć był to już mecz 3 kolejki Lotto Superligi, to oba przystępujące do niego zespoły pozostawały bez zwycięstwa, co dodatkowo podbiło stawkę derbowego pojedynku w Kaliszu.
Gra od pierwszych minut była dość nerwowa, ale z presją lepiej radzili sobie Ostrowianie i to biało-czerwoni przez większość pierwszej połowy nadawali ton grze. Ich przewaga w pewnym momencie sięgnęła nawet 4 bramek. Ale im bliżej przerwy tym lepiej grali gospodarze i ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem biało-czerwonych 14:13.
Zmiana stron nie zmieniła obrazu gry i Kaliszanie dość szybko odrobili straty, by w 36 minucie po raz pierwszy objąć prowadzenie. Tym razem role się odwróciły i to zespół Kima Rasmussena musiał włożyć sporo wysiłku by nie pozwolić rywalom uciec z wynikiem. Udawało się to Ostrwianom na tyle, że przewaga gospodarzy nie przekroczyła dwóch goli. I podobnie jak w pierwszej połowie Kalisz, tak w drugiej Ostrów w końcowych minutach poderwał się do odrabiania strat. W ostatnim kwadransie Ostrovia znów brylowała na kaliskim parkiecie i choć mecz zakończył się minimalną wygraną biało-czerwonych 31:30 to było to zwycięstwo w pełni zasłużone.
Netland MKS Kalisz - Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 30:31 (13:14)
Komentarze
Zostaw komentarz