17 grudnia 1970 roku zapisał się w historii Polski jako "czarny czwartek", który pochłonął życie 18 ofiar, uczestników strajku powszechnego, który przerodził się w krwawo stłumioną manifestację.
W grudniu 1970 roku, na krótko przed Świętami Bożegonarodzenia, władze PRL-u znacząco podwyższyły ceny artykułów spożywczych. Posunięcie to zrodziło otwarty sprzeciw społeczeństwa, który przekształcił się w strajk powszechny. Przez Wybrzeże przetoczyła się fala protestów, aby stłumić demonstracje władze wyraziły zgodę na użycie broni przez milicję i wojsko. Według oficjalnych danych w trakcie Grudnia'70 na Wybrzeżu zginęły 44 osoby, a 1160 zostało rannych.
Najbardziej pamiętnym dniem tych wydarzeń jest 17 grudnia, tzw. czarny czwartek, kiedy doszło do masakry w Gdyni. Wojsko otworzyło ogień do robotników, którzy odpowiedzieli na apel wicepremiera i przybyli do stoczni, nie wiedząc, że została ona zamknięta i zablokowana przez żołnierzy. Podczas całego dnia starć zginęło 18 robotników. Tego dnia prasa donosiła, że "elementy awanturnicze i chuligańskie, nie mające nic wspólnego z klasą robotniczą, zdemolowały i podpaliły kilka budynków publicznych i obrabowały kilkanaście sklepów".
Władza robiła wszystko, aby ukryć skutki swoich działań, a w szczególności liczbę zabitych. Pogrzeby ofiar odbywały się w nocy oraz przy asyście milicji. W skutek represji aresztowano około 3 tysiące osób, wielu uczestników strajków było prześladowanych. Symbolem tych dni stał się bohater piosenki Kazika – Janek Wiśniewski (w rzeczywistości 18-letni Zbyszek Godlewski) – którego ciało na drzwiach nieśli robotnicy na czele pochodu ulicami Gdyni.
Komentarze
Zostaw komentarz