Dopiero w rzutach karnych szczypiorniści Rebud KPR Ostrovii pokonali Zagłębie Lubin w meczu otwierającym sezon Orlen Superligi.
Ostrowianie przystępowali do meczu w roli faworyta, a pierwsze jego minuty potwierdziły ten fakt. Niestety przy wyniku 6:2 biało-czerwoni utknęli w miejscu i nie tylko nie wykorzystali okazji do podwyższenia prowadzenia, ale pozwolili rywalom na odrobienie strat, a nawet objęcie prowadzenia (7:8). Po okresie wyrównanej gry końcówka pierwszej połowy znów należała do Ostrovii, która po pierwszej połowie prowadziła 14:11.
W drugiej połowie podopieczni Kima Rasmussena utrzymywali bezpieczną przewagę do stanu 19:17 kiedy to kolejny przestój sprawił, że lubinianie znów wyszli na prowadzenie (19:20). Od tego momentu toczyła się pasjonująca batalia w której prowadzenie obejmowali raz jedni, raz drudzy, ale wynik cały czas był „na styku”. W końcówce wyżej stały notowania Ostrovii, która w kolejnych akcjach wychodziła na prowadzenie, Zagłebie zaś odpowiadało trafieniami na remis. W ostatniej minucie Ksawery Gajek zdobył bramkę na 27:26, ale na sześć sekund przed końcową syreną goście umieścili piłkę w ostrowskiej bramce zapewniając sobie 1 punkt meczowy.
W rzutach karnych biało-czerwoni byli bezbłędni ratując w ten sposób zwycięstwo i 2 punkty.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - MKS Zagłębie Lubin 27:27, k. 5:3 (14:11)
Rebud KPR Ostrovia: Krekora, Zimny - Adamski 8, Reznicky 5, Kamyszek 4, Urbaniak 3, Gajek 2, Klopsteg 1, Marciniak 1, Misiejuk 1, Smolikau 1, Wojciechowski 1, Rybarczyk, Szpera, Tomczak, Łyżwa
Karne: 4/4, kary: 4 min.
MKS Zagłębie: Byczek, Krukiewicz, Schodowski - Krupa 7, Michalak 5, Drozdalski 4, Krysiak 4, Pietruszko 4, Iskra 1, Kałużny 1, Kozłowski 1, Dudkowski, Gębala, Jarosz, Pulit, Sarnowski
Karne: 1/2, kary: 8 min.
Fot. Rafał Jakubowicz
Komentarze
Zostaw komentarz