Po raz kolejny wielka dramaturgia towarzyszyła ćwierćfinałowemu pojedynkowi między Rebud KPR Ostrovią a Wybrzeżem Gdańsk. W Ergo Arenie w Gdańsku Ostrowianie znów pozwolili rywalom w końcówce meczu odrobić straty, a tym razem kosztowało ich to porażkę w meczu i konieczność rozegrania trzeciego spotkanie, które zadecyduje o awansie do półfinałów Orlen Superligi.
Środowy mecz w Gdańsku był nieco podobny do tego przed tygodniem w Ostrowie. Tutaj co prawda w pierwszych minutach Gdańszczanom udało się odskoczyć na kilka bramek (5:2), później jednak 6-bramkowa seria Ostrovii sprawiła, że z wyniku 8:5 zrobiło się 8:11 i od tego momentu biało-czerwoni utrzymywali prowadzenie przez większą część meczu.
W drugiej połowie zdeterminowani gospodarze zwietrzyli swoją szansę w momencie gdy czerwoną kartkę otrzymał Reznicky. Grając w przewadze Wybrzeże potrafiło z wyniku 19:22 doprowadzić do remisu 22:22, a chwilę później znów grając w przewadze objąć prowadzenie 24:23. Ostrowianie dwukrotnie doprowadzali do remisu, by na nieco ponad minutę przed końcem meczu odzyskać prowadzenie (25:26). Skuteczna akcja w obronie sprawiła, że piłka i losy meczu znalazły się chwilę później w rękach biało-czerwonych. Trener Rassmusen poprosił o czas i wszystko układało się dobrze, do momentu gdy po nieudanym rzucie Adamskiego piłkę przechwycił Urbaniak i rzucił do bramki rywali. Gwizdek sędziów zatrzymał zegar na 3 sekundy przed końcem czasu gry. Fakt, że sędziowie nie uznali bramki z powodu przekroczenia przez Urbaniaka linii pola bramkowego nie byłby wielkim dramatem, ale na tym sędziowie nie poprzestali. Uznali bowiem, że rzut został oddany po gwizdku, choć w powtórkach słychać było gwizdek w momencie gdy Urbaniak już składał się do rzutu. Dalsza interpretacja była taka, że oddany rzut stanowił utrudnianie wznowienia gry przez rywali, w związku z czym gospodarze otrzymali prezent w postaci rzutu karnego. Cudu nie było – Wybrzeże doprowadziło do remisu, a w rzutach karnych, choć po pierwszej serii prowadziła Ostrovia, to później przydarzyły się biało-czerwonym dwie pomyłki co oznaczało, że o losach awansu do półfinału zadecyduje trzeci mecz – w Ostrowie.
Pomijając kontrowersje związane z decyzjami sędziów, przyznać trzeba że zespół Ostrovii sam napytał sobie biedy. Nie po raz pierwszy w ostrowskiej ekipie zabrakło koncentracji, a w kluczowych momentach – zimnej krwi. Pozostaje wierzyć, że za trzecim razem historia się nie powtórzy i zespół sportowo lepszy, jakim w obu meczach byli biało-czerwoni, nie dopuści do horroru w ostatnich minutach decydującego pojedynku.
PGE Wybrzeże Gdańsk – Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski 26:26 k. 5:4 (16:17)
PGE Wybrzeże: Zembrzycki (12/36 – 33%), Poźniak (0/1 – 0%) – Czapliński 8, Góralski 4, Stanescu 3, Będzikowski 3, Domagała 2, Peret 2, Prociuk 1, Papaj 1 oraz Papina, Pepliński, Zmavc, Tomczak
Rebud KPR Ostrovia: Mestrić (9/29 – 31%), Krekora (1/5 – 20%) – Adamski 7, Reznicky 5, Smolikau 3, Szpera 3, Kamyszek 3, Łyżwa 2, Gajek 2, Urbaniak 1 oraz Tomczak, Misiejuk, Wojciechowski, Marciniak, Wychowaniec
Komentarze
Zostaw komentarz