Choć koszykarze BM Stali w pierwszym półfinałowym meczu z Kingiem Szczecin wygrali trzy pierwsze kwarty, to jednak musieli uznać wyższość rywali po wysoko przegranej kwarcie czwartej. King wygrał 80:72 i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzi 1:0.
Pierwsze punkty w meczu zdobył Djurisić, a po wyrównanych pierwszych minutach z czasem gospodarze wypracowali sobie 7-punktową przewagę (13:6) wykorzystując nieudane próby ostrowian rzutów za trzy. To zmusiło żółto-niebieskich do zmiany taktyki, co przyniosło efekt w postaci 6-punktowej serii (13:12). Na minutę przed końcem kwarty trafienie Thomasa pozwoliło Stali odzyskać prowadzenie (15:16), a chwilę później Lonćar akcją 2+1 podwyższył przewagę do 4 punktów i dopiero w ostatniej akcji gospodarze zdobyli kolejne 2 oczka ustalając wynik pierwszej odsłony na 17:19.
W pierwszej akcji drugiej kwarty King doprowadził do remisu, ale trzykrotnie faulowany Michalak zdobył w sumie 5 punktów (19:24). I choć później Michalak zgubił piłkę pozwalając gospodarzom na skuteczną kontrę, to zrewanżował się szybko zdobywając kolejny punkt z rzutu wolnego, zaś jego indywidualną serię „zakłócił” Silins zdobywając pierwszą dla Stali trójkę w meczu, po której ostrowianie odskoczyli na 7 oczek (21:28). W kolejnych minutach gra się wyrównała przy 5-7 punktach przewagi Stali, ale ostrowianie utknęli na 32 punktach i na niespełna dwie minuty przed przerwą Kingowi udało się zbliżyć na 29:32. O czas poprosił wówczas trener Andrzej Urban, a impas strzelecki Stali przełamał faulowany Skele (29:34). W odpowiedzi szczecinianie zdobyli trójkę i przewaga Stali stopniała do 2 punktów (32:34). Wynik pierwszej połowy ustalił Garbacz zdobywając dwa punkty po rzutach wolnych na 34:38.
Trzecią kwartę ostrowianie rozpoczęli od mocnego uderzenia – w dwóch pierwszych akcjach trójkę zdobył Silins, a dwójkę Garbacz (34:43), natomiast chwilę później przewaga Stali urosła do 10 punktów (35:45). W kolejnych akcjach stalowcy zatracili wcześniejszą skuteczność pozwalając sobie na serię błędów, co wykorzystali rywale redukując straty o połowę (40:45) i dopiero wówczas Kulig przełamał impas i to trafiając dwa razy z rzędu (40:49). Na cztery minuty przed końcem kwarty Thomas powiększył przewagę Stali do 11 punktów (42:53), a dwie minuty później do punktów 13 (44:47). W końcówce gospodarzom udało się odrobić 4 oczka (50:59) co jak się okazało było początkiem udanej ofensywy w kwarcie czwartej.
Tą co prawda od trafienia rozpoczęli ostrowianie, ale King odpowiedział dwoma trafieniami zbliżając się na 55:61, na co szybko zareagował trener Urban prosząc o czas. Przerwa przyniosła efekt odwrotny od zamierzonego, gdyż po niej Kingowi urosły skrzydła i szybko zrobiło się 60:61. Faulowany niesportowo Silins zdobył 1 punkt, a zaraz potem z akcji 2 dołożył Kulig (60:64), ale nie powstrzymało to szczecinian, którzy szybko zaaplikowali Stali 6 punktów obejmując prowadzenie 66:64. Cenną trójkę zdobył wówczas Silins, a chwilę później dwójką poprawił Skele (66:69), jednak King odpowiedział tym samym znów wychodząc na prowadzenie (71:69). Później sytuacja taka powtórzyła się raz jeszcze i na dwie minuty przed końcem King prowadził 76:74. Gra kosz za kosz była na rękę gospodarzom, którzy w końcówce zachowali też nieco więcej zimnej krwi i ostatecznie dopięli pokonując Stal 80:78.
Drugi mecz odbędzie się również w Szczecinie, w poniedziałek o 20:00.
King Szczecin - BM Stal Ostrów Wielkopolski 80:78 (17:19, 17:19,16:21, 30:19)
Komentarze
Zostaw komentarz