Ostrowsko-kaliskie derby od zawsze miały swoją specyfikę, aczkolwiek w tym sezonie oprócz prestiżu i ligowe punkty stawką pojedynku pomiędzy Rebud KPR Ostrowią a Netland MKS-em Kalisz było wyższe miejsce w tabeli na półmetku Orlen Superligi. Wspomnieć trzeba, że MKS bardzo dobrze rozpoczął bieżący sezon i długi czas wysoko plasował się w tabeli Orlen Superligi. Ostrovia z kolei po kilku wpadkach musiała odrabiać dystans do czołówki. Ostrowsko-kaliska mijanka nastąpiła dopiero w ostatnich tygodniach i do sobotniego meczu biało-czerwoni przystępowali z 3-punktową przewagę.
Od pierwszych minut mecz w 3mk Arenie Ostrów miał zacięty przebieg. Na bramkę Kamyszka Kaliszanie odpowiedzieli serią 3 goli i choć gospodarze doprowadzili do remisu 4:4, a później wyszli na prowadzenie 6:5, to kolejna 3-bramkowa seria pozwoliła MKS-owi odzyskać w 15 minucie wcześniejszą przewagę (6:8). Ostrowianie napędzali się jednak z każdą akcją i drugie 15 minut pierwszej połowy rozegrali koncertowo. Kacper Ligarzewski dokonywał cudów w bramce i tylko raz przyszło mu wyjmować piłkę z siatki, natomiast w ataku Adamski i Kamyszek raz za razem poprawiali swój dorobek bramkowy i choć nie wszystkie akcje udało zamienić się na gole to i tak po pierwszej połowie Ostrovia prowadziła 13:9.
Bohaterem drugiej połowy w szeregach kaliskiej drużyny okazał się Piotr Wyszomirski, który skutecznie wyhamował impet ostrowskich strzelców. Po 6 minutach podobnie jak w pierwszej połowie MKS prowadził 3:1, co pozwoliło Kaliszanom zbliżyć się na 14:12, później zaś kilka razy goście mieli okazję by podgrzać atmosferę i zbliżyć się na 1 bramkę. W kluczowych momentach skutecznością popisywali się jednak obaj ostrowscy bramkarze, a w ataku mimo wysiłków Wyszomirskiego udawało się zdobywać kolejne gole i ostatecznie ani przez moment prowadzenie biało-czerwonych nie było zagrożone. Kluczowym dla losów meczu okazał się okres między 44 a 52 minutą kiedy to przy wyniku 19:17 najpierw przez trzy minuty żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć bramki, później zaś Kamyszek, Marciniak i Klopsteg podbili wynik na 22:17 i w zasadzie było „po meczu”. W ostatniej minucie Kaliszanie odrobili część strat, ale wszystko odbywało się pod kontrolą biało-czerwonych i Ostrovia odniosła w pełni zasłużone zwycięstwo umacniając się na 4 miejscu w tabeli.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - Netland MKS Kalisz 25:23 (13:9)
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski: Ligarzewski, Zimny, Krekora - Adamski 8 (2/3), Kamyszek 7, Marciniak 2 (2/3), Smolikow 2, Urbaniak 2, Burzak 1, Gavashelishvili 1, Klopsteg 1, Krok 1, Frankowski, Gajek, Szpera, Chojnacki
Karne: 4/6
Kary: 6 min. (Kamyszek, Urbaniak, Burzak - 2 min.)
Czerwona kartka: Klopsteg (za rzut po decyzji przeciwko jego drużynie)
Netland MKS Kalisz: Szczecina 1, Wyszomirski - Polyszczuk 6 (2/3), Fedeńczak 3, Klimków 3, Molski 3, Moryń 2 (2/2), Wróbel 2, Bekisz 1 (0/1), Kucharzyk 1, Starcević 1 (0/1), Kołodziejczyk, Ribeiro
Karne: 4/7
Kary: 6 min. (Kołodziejczyk - 4 min., Klimków - 2 min.)
Czerwona kartka: Kołodziejczyk (za atak na twarz rywala)
Komentarze
Zostaw komentarz