AKTUALNOŚCISportPiłka nożnaŻużelKoszykówkaPiłka ręcznaLekkoatletykaTenis stołowySiatkówkaPozostałe sporty

Horror i "najniższy wymiar kary"

Piłka ręczna

Dopiero rzuty karne rozstrzygnęły losy meczu Rebud KPR Ostrovii z Zepterem KPR Legionowo. W nich lepsi okazali się biało-czerwoni wygrywając 10:9.

Mało kto sie spodziewał, że mecz we własnej hali z bezbarwnym jak dotąd zespołem z Legionowa będzie dla ekipy Kima Rasmussena tak trudną przeprawą, a wygrana po rzutach karnych okaże się sukcesem Ostrowian i niedosytem gości.

Wtorkowy mecz gospodarze rozpoczeli "modelowo", bo choć goście jako pierwsi zdobyli bramkę, to później celne rzuty Tilte, Marciniaka, Burzaka, Frankowskiego i raz jeszcze Marciniaka dały Ostrowianom prowadzenie 5:1. Dość nieoczekiwanie jednak od 10 minuty Legionowianie jakby połapali się o co chodzi w tej grze i nie tylko odpowiadali bramkami na trafienia Ostrowian, ale udawało im się od czasu do czasu redukować straty. W ten sposób po 22 minutach zrobiło się 10:10. Biało-czerwoni nie pozwolili jednak rywalom na objęcie prowadzenia, a po udanej końcówce pierwszej połowy schodzili na przerwę przy wyniku 16:14.

Od pierwszych minut drugiej połowy Legionowianie przywrócili swoją skuteczność z pierwszej części meczu, a na doprowadzenie do remisu 20:20 wystarczyło im niespełna 6 minut. W końcu jednak biało-czerwoni poprawili skuteczność w obronie, co pozwoliło im najpierw odskoczyć na 23:21, a chwilę później na 25:22. Na tym jednak ich skuteczność się skończyła. Ostrovia utknęła na 25 bramkach na długich 7 minut w tym czasie zaś rywale odrabiali straty na tyle skutecznie, by ostatecznie wyjść na prowadzenie (25:26). Wyrównująca bramka Tilte nie dała przełomu, gdyż w kolejnych minutach Zepter dwukrotnie odpowiadał dwoma trafieniami na gole Ostrowian i na 6 minut przed końcem meczu gospodarze przegrywali już 27:30. Od tego momentu biało-czerwoni ustabilizowali swoją grę. Gra bramka za bramkę toczyła się do 58 minuty, kiedy to przy wyniku 29:32 gola zdobył Burzak, a Jakub Zimny na tyle skutecznie zamurował bramkę, że po kolejnych trafieniach Frankowskiego i Kamyszka, rzutem na taśmę udało się doprowadzić do remisu 32:32.

Pierwsza runda rzutów karnych zakończyła się wynikiem 5:5, trzeba więc było zarządzić „dogrywkę”. W niej też nic nie zwiastowało przełomu, a po 9 seriach mieliśmy wynik 9:9. Dziesiąty rzut zamienił na bramkę dla Ostrovii Robert Kamyszek, natomiast Diogo Valerio w końcu zrobił to czego oczekiwali kibice, czyli obronił rzut rywala zapewniając biało-czerwonym pierwsze w tym sezonie zwycięstwo „za dwa punkty”.

Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - Zepter KPR Legionowo 32:32, k. 10:9 (16:14)
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski: Valerio, Zimny - Burzak 4, Frankowski 4, Marciniak 4 (3/3), Ribeiro 4, Kamyszek 3, Krok 3, Smolikau 3, Tilte 3, Urbaniak 3, Klopsteg 1, Chojnacki, Kałużny, Misiejuk, Łyżwa
Karne: 3/3
Kary: 10 min. (Misiejuk - 4 min., Burzak, Ribeiro, Chojnacki - 2 min.)
Zepter KPR Legionowo: Lijlestrand, Tsintsadze 1 - Fąfara 7, Kosmala 7 (3/3), Ilczenko 6, Wołowiec 5, Jagielski 3, Słupski 2, Petryczenko 1, Drozdalski, Laskowski, Matuszak, Stawicki, Antolak, Bronivec, Jaworski
Karne: 3/3
Kary: 4 min. (Kosmala, Petryczenko - 2 min.)

Tilte, Marciniaka, Burzaka, Frankowskiego i raz jeszcze Marciniaka dały Ostrowianom prowadzenie 5:1. Dość nieoczekiwanie jednak od 10 minuty Legionowianie jakby połapali się o co chodzi w tej grze i nie tylko odpowiadali bramkami na trafienia Ostrowian, ale udawało im się od czasu do czasu redukować straty. W ten sposób po 22 minutach zrobiło się 10:10. Biało-czerwoni nie pozwolili jednak rywalom na objęcie prowadzenia, a po udanej końcówce pierwszej połowy schodzili na przerwę przy wyniku 16:14.

Od pierwszych minut drugiej połowy Legionowianie przywrócili swoją skuteczność z pierwszej części meczu, a na doprowadzenie do remisu 20:20 wystarczyło im niespełna 6 minut. W końcu jednak biało-czerwoni poprawili skuteczność w obronie, co pozwoliło im najpierw odskoczyć na 23:21, a chwilę później na 25:22. Na tym jednak ich skuteczność się skończyła. Ostrovia utknęła na 25 bramkach na długich 7 minut w tym czasie zaś rywale odrabiali straty na tyle skutecznie, by ostatecznie wyjść na prowadzenie (25:26). Wyrównująca bramka Tilte nie dała przełomu, gdyż w kolejnych minutach Zepter dwukrotnie odpowiadał dwoma trafieniami na gole Ostrowian i na 6 minut przed końcem meczu gospodarze przegrywali już 27:30. Od tego momentu biało-czerwoni ustabilizowali swoją grę. Gra bramka za bramkę toczyła się do 58 minuty, kiedy to przy wyniku 29:32 gola zdobył Burzak, a Jakub Zimny na tyle skutecznie zamurował bramkę, że po kolejnych trafieniach Frankowskiego i Kamyszka, rzutem na taśmę udało się doprowadzić do remisu 32:32.

Pierwsza runda rzutów karnych zakończyła się wynikiem 5:5, trzeba więc było zarządzić „dogrywkę”. W niej też nic nie zwiastowało przełomu, a po 9 seriach mieliśmy wynik 9:9. Dziesiąty rzut zamienił na bramkę dla Ostrovii Robert Kamyszek, natomiast Diogo Valerio w końcu zrobił to czego oczekiwali kibice, czyli obronił rzut rywala zapewniając biało-czerwonym pierwsze w tym sezonie zwycięstwo „za dwa punkty”.

Admin Admin

Udostępnij:


Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

AKTUALNOŚCI

Głosowanie

Zobacz wyniki

KALENDARZ WYDARZEŃ

21
Środa
Październik 2026
Październik
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
282930
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
imieniny:
Celiny, Hilarego, Janusza